in

Zostawił żonę, ponieważ przestała go pociągać. Rok później spotkał ją na ulicy…

Pewien mężczyzna podzielił się historią, która daje do myślenia.

Kiedy się poznajemy staramy się pokazać z dobrej strony. Jesteśmy wtedy lepszą wersją siebie, najlepszą z możliwych.

Ale życie potem zaczyna nami poniewierać, a czasem poniewieramy się sami nawzajem…

„Dokładnie rok temu odszedłem od żony. Moja żona była grubsza, jej ciało nie było już tak jędrne, miała cellulit, rozstępy i wiszący brzuch. Nie zawracała sobie głowy także makijażem i fryzurą. A dresy i powyciągane, stare ubrania stanowiły jej codzienny ubiór.

Nie muszę chyba dodawać, że nie malowała paznokci, nie goliła nóg, a brwi zrosły się w jedną … koszmar… Przestała mnie pociągać i nie widziałem w niej śladu kobiety, w której się zakochałem.

Odszedłem, bo nie mogłem znieść jej wyglądu.

Dziś minął rok odkąd widziałem ją po raz ostatni, wyjechałem. Zobaczyłem na ulicy kobietę szczupłą, piękną i zadbaną, zagadnąłem do niej i ze zdumieniem odkryłem, że to moja była żona.
 

Zobaczyłem ją i nie mogłem uwierzyć, że to matka 3 dzieci, naszych dzieci.
 
Wtedy niechętnie przyznałem się sam przed sobą, że to jak wyglądała w dużej mierze zależało ode mnie. Nie miała czasu na siłownię, fryzjera i kosmetyczkę. Każdą chwilę swojego czasu poświęcała dzieciom i mnie. O sobie nie myślała, nie dbała o swoje potrzeby, na to brakowało jej czasu. I wydawała się przy tym szczęśliwa, mimo, że utyrana po łokcie, a mnie było tego mało… Nie doceniłem tego czasu, tej kobiety, która zrezygnowała z zewnętrznego piękna, by zamienić je w to prawdziwe…
 
Miałem rodzinę i piękną kobietę, ale tego nie doceniłem.
 
Docenił ktoś inny, ktoś kto pomaga jej w codziennych obowiązkach, ktoś kto ją docenia, szanuje i wspiera, z kim dzieli radości i smutki. Ktoś, kto zostawia jej czas na to, by mogła być i czuć się kobietą. Zrozumiałem to o wiele za późno. Ale może jakiś facet zrozumie co traci, zanim to straci na własne życzenie.
 

 
Tylko traktowanie partnera jak partnera pozwala zbudować trwały i oparty na wspólnych wartościach związek. Jeśli zrobisz z żony służącą nie oczekuj, że będzie kochanką…”