in ,

Fotografka zrobiła zdjęcia „dzieci z Czarnobyla”. Są ukrywane i zamknięte z dala od rodzin.

Jadwiga Brontē jest fotografką, której nie są obce problemy społeczne, kulturowe i środowiskowe występujące na świecie.

Swoim czujnym okiem tropi, fotografuje i pokazuje światu ludzi i sceny, które mają zwracać uwagę opinii publicznej na ważne problemy. Jej najnowszy projekt opowiada historię ludzi, ofiar wybuchu elektrowni w Czarnobylu, ukrytych przed światem w instytucjach rządowych Białorusi.

Jadwiga Brontē urodziła się w Polsce w 1986 roku. Skończyła studia w Londynie, gdzie obecnie mieszka i pracuje. Jej ostatni projekt zaprezentowany w BBC World News był szeroko dyskutowany i publikowany w mediach na świecie.

„Invisible People of Belarus” to dokumentalny cykl o życiu ludzi dotkniętych deformacjami i chorobą popromienną, przebywających w specjalnych ośrodkach.

Te ośrodki określane mianem internatów, są w rzeczywistości czymś pomiędzy ośrodkami dla niepełnosprawnych, a hospicjami.

Brak tam jednak fachowej opieki, terapii, edukacji. To raczej przechowalnie stosujące surowe regulaminy, a zapewniające jedynie łóżka i regularne, choć skromne posiłki.

To ośrodki zamknięte, gdzie dostęp jest utrudniony. Wymaga się przejścia specjalnych procedur, by móc odwiedzić członka rodziny. Są ogrodzone i umieszczone daleko od miejsca, skąd pochodzą pensjonariusze.

„Sveta”

Konsekwencje wybuchu reaktora ludzie odczuwają do dziś. Wskaźniki upośledzeń fizycznych i psychicznych są na tych terenach nadal znacząco wyższe, niż gdzie indziej.

Choć bardzo trudno powiązać każdy przypadek z osobna bezpośrednio z katastrofą z 1986 roku.

Ta dziewczynka ma na imię Sveta. Nie mówiła do piątego roku życia, dopóki nie zoperowano jej rozszczepionego podniebienia.

Autorka zdjęć stara się zwrócić uwagę na opiekę osób okaleczonych w wyniku katastrofy i jej następstw.
 
„Postanowiłam udokumentować historie zaniedbanych i porzuconych dzieci, urodzonych z niepełnosprawnością umysłową i fizyczną po tragicznym wypadku w Czarnobylu, z powodu osobistego przywiązania do tego tematu. Chciałam wiedzieć, jak ta wrażliwa sytuacja została rozwiązana…”.
 

 
Nie spodziewała się, że żyją w takich warunkach.
 
„Stan instytucji jest daleki od tego, co widzimy w Europie Zachodniej. Internaty często są przepełnione. Nie ma zbyt wielu zajęć poza oglądaniem telewizji czy chodzeniem na spacer. Niektóre międzynarodowe organizacje pozarządowe pomagają organizować letnie wakacje dla mieszkańców i każdego roku zbierają wolontariuszy, aby spędzili czas i bawili się z mieszkańcami. Internaty, w których mieszkają osoby starsze, mają najgorsze warunki, a ludzie są traktowani bez szacunku. To naprawdę łamie serce, a fotografowanie w tych miejscach jest bardzo trudne”
 

 
Od katastrofy minęło ponad 30 lat, a wielu nadal odczuwa jej skutki…
 

 
Co boli najbardziej?
 
To są ofiary, za które nikt nie czuje się odpowiedzialny. Najłatwiej odsunąć je od normalnego życia, zepchnąć na margines, schować przed światem.
 

 
Kto z Was pamięta kwiecień 1986?