in

Żaden lekarz nie umiał wyjaśnić powodu wrzodów na gardle 10-latki – kilka dni po jej śmierci prawda wyszła na jaw

Briony Klingberg miała 10 lat i żadnych problemów ze zdrowiem. Aż do pewnego dnia, w którym niespodziewanie zachorowała.

Ale jedynym objawem choroby były wrzody w jamie ustnej i gardle. Briony miała trudności z połykaniem.

„Nie wypiła nawet herbaty, a Briony uwielbiała jeść, więc wiedzieliśmy, że coś jest nie tak” – powiedziała Bridget w wywiadzie dla ABC.

Matka zabrała dziewczynkę do lekarza, ale on nie umiał wyjaśnić przyczyny owrzodzenia. Ani kilku kolejnych, u których szukały pomocy. Pierwszy zapisał lekarstwo i odesłał ją do domu. Po kilku dniach stwierdził, że jest poprawa.

„Wszyscy wysyłali nas do domu, więc uznaliśmy, że Briony nie może być bardzo chora” – powiedziała mama dziewczynki w Daily Mail. – „Człowiek wierzy, że jeśli dziecko jest bardzo chore, to zostanie zatrzymane w szpitalu.”

Inny lekarz sugerował mononukleozę i podał małej antybiotyki. Pobrał krew do badania, a kiedy wyniki okazały się „dziwne”, skierował dziewczynkę do szpitala.
 
Wirus opryszczki pospolitej
 
Ale wtedy dla małej Briony było już za późno. Dziewczynka zemdlała przed oddziałem ratunkowym, trafiła na intensywną terapię, a następnego dnia zmarła. Zaledwie w tydzień po tym, jak zachorowała…
 

 
Biopsja wątroby wykazała rozległą martwicę, której przyczyną było zakażenie wirusem opryszczki pospolitej (HSV).
 
Opryszczka zazwyczaj znika po jednym dwóch tygodniach, ale w przypadku dziewczynki zaatakowała z taka siłą, że jej organy wewnętrzne przestały funkcjonować.
 
Udostępnij ten artykuł, aby inni mogli dowiedzieć się jak groźna może być niekiedy zwykła opryszczka.