in

Każdy myślał, że był tylko pracownikiem socjalnym – Gdy zmarł, jego sekret zszokował cały świat.

Alan Naiman był mężczyzną, którego nie podejrzewano o to, że kryje jakąś tajemnicę. Dopiero gdy zmarł w wieku 63 lat, okazało się, że był milionerem. Ciężko opisać zaskoczenie ludzi, którzy dowiedzieli się, co zrobił z wszystkimi swoimi pieniędzmi.

Mężczyzna nie miał dzieci, a nawet nigdy się nie ożenił. W latach 80-tych był pracownikiem banku. W tamtejszej pracy poznał Shashi Karana, z którym się potem zaprzyjaźnił. Shashi był w grupie nielicznych, którzy wiedzieli, że Alan posiada ogromny majątek.

,,Wiem, że ostatnią rzeczą, którą by zrobił, to wydanie pieniędzy na siebie. To był typ człowieka, który odkładał pieniądze, a nie wydawał.” – mówi Karan w wywiadzie. – ,,Myślę, że zaplanował to, że odda pieniądze na cele charytatywne.”

Przyjaciele często rozmawiali na temat tego, że warto jest oszczędzać pieniądze. Kiedy Naiman czuł, że zbliża się jego śmierć, postanowił zlecić Karanowi zajęcie się jego testamentem. Mężczyzna zmarł w grudniu 2018 roku na raka. Wtedy na świat wyszła jego wielka tajemnica. Alan sporządził przed śmiercią testament, w którym przekazał na rzecz organizacji charytatywnych zajmujących się dziećmi 11 milionów dolarów.

,,Dla niego oszczędzanie wiązało się z pewnym wyzwaniem. Jak nie wydał nawet jednego centa w ciągu dnia, to się tym potem chwalił.” – wspomina przyjaciel Alana. –,,Nigdy nie ubierał się w drogie ubrania, zdarzało się nawet, że chodził w zniszczonych butach, bo mu było szkoda pieniędzy.”
 
Po tym, jak Alan przestał już pracował w banku, zaangażował się w prace społeczne. Nie było dla niego problemem wzięcie kilku etatów w różnych organizacjach, które miały na celu pomagać chorym dzieciom. Opiekował się również swoim bratem Danielem, który był niepełnosprawny.
 
Miał bzika na punkcie samochodów, ale nigdy nie kupił żadnego droższego, choć stać go było na niejedno Porsche z salonu. Dopiero po śmierci swojego brata kupił sportowe auto – było ładne, ale nie drogie.

Naiman pragnął podróżować, ale usłyszał diagnozę, która zniszczyła jego plany. Gdy wiedział już, że jest chory, a na jego chorobę nie ma lekarstwa, postanowił, że będzie dalej pomagać, ile tylko może. Po jego śmierci 11 milionów dolarów trafiło do różnych instytucji charytatywnych zajmujących się dziećmi.
 
,,Jesteśmy wdzięczni Alanowi za pomoc finansową, ale przede wszystkim za to, że oddał swoje życie pomocy potrzebującym.” – wspominają mężczyznę organizacje charytatywne.